Co prawda nie wszystkie były spędzone w stolicy Węgier, ale rzeczywiście od założenia bloga minęło trzysta dni. Nie jest to jeszcze koniec, chociaż zbliża się on dużymi krokami. Z okazji tego jubileuszu wybiorę parę najciekawszych zdjęć i kilka niepublikowanych.
Upamiętnienie powstania węgierskiego z 1956 roku w postaci flagi z otworem.
Węgrzy jeszcze większą wagę niż Polacy zdają się przywiązywać do historii. Wszędzie wieszają mapę państwa w największym zasięgu terytorialnym, co może się niezbyt podobać turystom z sąsiednich państw.
Czołg w "Domu terroru"
Wspomnienie zimy
Sala w muzeum sztuk pięknych
Pokaz fontanny w parku na wyspie.
Barwnie oświetlony Plac bohaterów
Ptak-symbol klubu Ferencvárosi TC
Widok z góry na most wolności
Pomnik w parku
Most Małgorzaty
To przy tych przęsłach doszło 30 maja do tragedii z udziałem koreańskich turystów.
Zbudowana w 1911 roku ozdobna, kamienna wieża została nazwana na cześć popularnej na Węgrzech Sisi. Położona jest na obrzeżach miasta, na najwyższym wzgórzu, znajdującym się w jego granicach - 527 m.n.p.m.
Góra jest i zawsze była popularnym miejscem spacerowym. W 1882 roku odwiedziła ją także cesarzowa Elżbieta, stąd pomysł na nazwanie wieży jej imieniem. Dzisiaj jest to miejsce, w którym w ciepłe dni odpoczywają całe rzesze budapeszteńczyków.
To centrum kultury i handlu jest interesującym zestawieniem różnych epok architektonicznych. Podłużne, ceglane budynki (podejrzewam, że to stare magazyny) połączono stalowo-szklaną konstrukcją w kształcie wieloryba. Usytuowany nad Dunajem obiekt rzuca się w oczy i jest doskonale widoczny z Góry Gellerta. Przy tym znajduje się też w najprzyjemniejszym, najbardziej reprezentacyjnym miejscu wybrzeża w centrum miasta, jedynym z prawdziwą aleją spacerową.
Bálna
Budynek mieści oczywiście sklepy, liczne kawiarnie i restauracje, ale także Nową Budapesztańską Galerię (sztuki), oddział muzeum historii Budapesztu z tymczasowymi wystawami.
Na pewnym wzgórzu, tuż obok Góry Gellerta znajduje się urokliwy parczek, w którym zorganizowano "ogród filozofii" (na który składają się dwie rzeźby). Jest to przyjemne miejsce na spacer, z ładnym widokiem na Wzgórze Zamkowe od nieco nietypowej strony.
Budynek nieopodal parku
Widok na Most Elżbiety
Zamek od południowo-zachodniej strony
Buda i kościół Macieja
Powyższy pomnik ma z pewnością nawiązywać do zjednoczenia Budy i Pesztu. Z prawej strony widać Wzgórze Zamkowe, z lewej strony "leży" parlament, a wyrwa pomiędzy postaciami symbolizuje Dunaj.
Oto rzeźba, od której nazwę bierze cały park. Przedstawia różnych filozofów, wybranych ewidentnie według klucza religijnego. Dobór jest dość zaskakujący: Jezus, Budda, Echnaton (faraon, który skupiał się głównie na reformach religijnych), Abraham (widoczny z prawej strony w pozycji pokłonu), Gandhi i inni.
Nowoczesny obiekt imienia trzykrotnego węgierskiego mistrza olimpijskiego w boksie. Mieści 12 000 widzów na zawodach sportowych i 15 000 na koncertach. Zbudowano go w miejsce hali z lat osiemdziesiątych, która spłonęła w 1999 roku.
Plac bohaterów to jeden z największych i najważniejszych placów stolicy Węgier. Na środku stoi Pomnik Tysiąclecia (Węgier), a za nim znajduje się kolumnada z figurami czternastu bohaterów narodowych. Po bokach placu stoją majestatyczne, eklektyczno-klasycystyczne budynki muzeów.
Korzystając z okazji postanowiłem sprawdzić, jak protestuje się na Węgrzech. Od kilku dni regularnie powtarzane są manifestacje głównymi ulicami Budapesztu, których celem jest wyrażenie sprzeciwu wobec nowej rządowej ustawy, zwanej potocznie "niewolniczą". Chodzi o nowe prawo pracy, zwiększające o 60% limit nadgodzin i zmnieniające termin rozliczania się z nich z jednego roku na trzy.
Żółtych kamizelek też się trochę znalazło.
Warunki były srogie, lecz nikogo to nie zniechęcało. Budapesztańczycy ciągnęli ochoczo ze wszystkich stron miasta na Plac Bohaterów.
Byli czerwoni
Zieloni
I niebiescy. Co ciekawe, na placu zbiórki kwitł handel różnorodnym towarem, od flag i szalików po jedzenie i nawet grzane wino.
W takiej sytuacji zawsze się znajdzie jakaś rozśpiewana ekipa. Poniżej urywek z samego marszu.
Co ciekawe, gdy pochód dotarł do celu, na tyły parlamentu, nie doszło tam do żadnej awantury, a zamiast koktajli mołotowa i kostki brukowej, leciała pokojowa muzyka.